Po środowym zwycięstwie PGE Skry z ZAKSĄ 3:1 odżyły nadzieje, że bełchatowianie są w stanie awansować do wielkiego finału PlusLigi. Wyeliminowanie kędzierzynian byłoby z pewnością dużą niespodzianką. Tak się jednak nie stało. Faworyt do awansu nie zawiódł i w trzecim, decydującym starciu pokazał, komu należy się mecz o złoto.
Choć trzeba uczciwie przyznać, że w pierwszym secie wcale nie było tego widać. Obie drużyny toczyły bardzo wyrównany pojedynek, ale więcej zimnej krwi zachowali gospodarze.
Niestety, później było już tylko gorzej. W drugiej odsłonie meczu bełchatowianie podjęli walkę, ale tylko do połowy seta. Następnie na parkiecie dominowała ZAKSA, która wygrała do 19.
Trzeci set zaczął się od fatalnej kontuzji przyjmującego PGE Skry Taylora Sandera. Amerykanin został zniesiony z boiska, a jego koledzy nie byli już w stanie odrobić strat i tym samym do finału przeszli gospodarze.
- Na pewno jesteśmy zawiedzeni i rozgoryczeni tym wynikiem. Cóż, gratulujemy ZAKSIE awansu - powiedział po tym meczu kapitan bełchatowian Grzegorz Łomacz.
O trzecie miejsce PGE Skra zagra z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa. Pierwsze spotkanie w Bełchatowie już w środę.
- Na pewno będą to ciężkie spotkania, ale głęboko wierzę w to, że wywalczymy ten brąz dla klubu - dodał Łomacz.
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 3:0 (25:23, 25:19, 25:21)
Grupa Azoty ZAKSA: Toniutti, Śliwka, Smith, Kaczmarek, Semeniuk, Kochanowski, Staszewski (libero)
PGE Skra: Łomacz, Sander, Kłos, Petković, Ebadipour, Bieniek, Piechocki (libero) oraz Filipiak, Huber, Mitić
Masz dla nas ciekawy temat lub wystrzałową nowinę? Napisz do nas na adres [email protected]. Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy z twojej okolicy!