Stało się to, o czym już od kilku dni mówiono w Bełchatowie i regionie. Od 3 października powiat bełchatowski wciągnięty był do żółtej strefy. Niestety, wskaźniki nowych zakażeń COVID-19 na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni praktycznie non-stop rosły.
W środę, 7 października służby wojewody poinformowały aż o 41 nowych zachorowaniach! Nie lepiej było we wtorek i miniony weekend, kiedy to przybywało po kilkadziesiąt "pozytywnych" mieszkańców powiatu. "Czerwona strefa" była już w zasadzie nieunikniona. I tak się stało.
Czerwona strefa - jakie obostrzenia?
Zgodnie z najnowszymi wytycznymi od 10 października zakrywanie ust i nosa będzie obowiązkowe wszędzie w przestrzeni publicznej. Te działania mają pomóc w ograniczeniu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Policja zapowiada, że niestosowanie się do tych zasad będzie surowo karane.
Od najbliższej soboty, w czerwonej strefie lokale gastronomiczne będą mogły pracować tylko do godz. 22. Resort zdrowia tnie także liczbę uczestników na imprezach okolicznościowych takich jak: wesela, stypy i inne tego rodzaju spotkania. W czerwonej strefie w takich wydarzeniu będzie mogło uczestniczyć 50 osób, nie licząc obsługi.
Ponadto od 10 października obowiązuje nie tylko zakaz udostępniania lokali na imprezy i dyskoteki, ale także prowadzenia dyskotek. Tak samo ma się sytuacja z nocnymi klubami. W strefie czerwonej obowiązuje też całkowity zakaz organizacji i uczestniczenia w wydarzeniach kulturalnych.
Wprowadzenie czerwonej strefy nie zdziwiło mieszkańców Bełchatowa. Zapytani przez nas bełchatowianie zdają sobie sprawę, że liczba zakażeń rośnie i trzeba zwiększyć środki ostrożności.
Więcej w materiale RADIA ESKA BEŁCHATÓW: