Za nami prawdopodobnie najgorszy okres w roku dla czworonogów. Mowa oczywiście o nocy sylwestrowej, która dla psów jest prawdziwym koszmarem. Jak co roku, miłośnicy zwierząt apelowali, aby ograniczyć strzelanie, a jeśli już, aby robić to tylko podczas powitania Nowego Roku. Niestety, za każdym razem jest tak samo. Wystrzały pojawiały się zarówno kilka dni przed, jak i po nocy sylwestrowej.
Odczuli to również pracownicy bełchatowskiego Schroniska dla Zwierząt.
- Mieliśmy co najmniej kilkadziesiąt telefonów i maili od osób, którym uciekł pies albo znaleźli czworonoga - przyznaje Mariusz Półbrat, kierownik schroniska.
Pracownicy schroniska mieli 7 wyjazdów. Do swojej placówki przywieźli 5 zagubionych psów. Jak podkreśla Mariusz Półbrat, zwierzaki nie zawsze trafiają do nich z winy właściciela.
- Zwierzę, które jest w szoku, jest w stanie zrobić rzeczy, które w normalnej sytuacji by nie zrobiło. Zrywają smycze i obroże, potrafią rozerwać ogrodzenie, a nawet raniąc się uciekają na oślep. Ta siła strachu jest tak duża, że niestety nawet mimo dobrych zabezpieczeń czasami nie jesteśmy w stanie ich upilnować - dodaje Półbrat.
Na szczęście czworonogi w komplecie wróciły już do domu.
Pracownicy schroniska przypominają - informując o zaginionym czworonogu zawsze warto podać jak najwięcej szczegółów, zwłaszcza, gdy zwierzak nie jest zaczipowany.
Zagubione pieski zostały już ze schroniska odebrane, ale placówka zaprasza kolejnych chętnych - tym razem do adopcji czworonoga. Po okresie świątecznym schronisko znów otworzyło drzwi dla tych, którzy chcą przygarnąć bezdomnego psa lub kota. Zainteresowani mogą tam zajrzeć od poniedziałku do piątku w godz. 9-17, a w soboty od 10 do 16.
Jeśli jesteście świadkami ciekawego wydarzenia w Waszej okolicy, piszcie do nas i ślijcie zdjęcia na [email protected]!
Polecany artykuł: